„Opowieść wigilijna” Charlesa Dickensa

„Opowieść wigilijna” Charlesa Dickensa

Akcja powieści rozgrywa się w XIX wieku w Londynie. Głównym bohaterem powieści jest Ebenezer Scrooge, bogaty i skąpy starzec, właściciel sklepu, który to prowadził niegdyś wraz ze swoim wspólnikiem i przyjacielem Jakubem Marley’em. Po śmierci przyjaciela Scrooge dziedziczy cały majątek, i tylko on jest obecny podczas pogrzebu. Siedem lat później na szyldzie sklepu wciąż widnieje imię Marley’a, a Scrooge staje się jeszcze bardziej ponury i nieprzystępny. Ludzie na ulicach omijają go szerokim łukiem, a żebracy nawet nie liczą na złamany grosz.

Czy mogę pana wpisać na listę ofiarodawców?
– Nie! – burknął Scrooge.
– Życzy pan sobie pozostać anonimowy?
– Życzę sobie, by zostawiono mnie w spokoju! I to moja ostateczna odpowiedz! – warknął. – Sam nie będę się zabawiał podczas Bożego Narodzenia i nie stać mnie na fundowanie przyjemności innym. Wydaje mi się, iż wystarczy, że płacąc podatki,utrzymuję instytucję, o których wspominałem. Ci, którym się źle powodzi, powinni się do nich zgłaszać.
– Wielu z nich nie może tam pójść, dla wielu nie wystarcza miejsc. A inni wolą śmierć niż przytułek.
– Niech więc umierają! Przynajmniej nie będzie nadmiaru ludności na świecie. Poza tym nic mnie to nie obchodzi!

W dzień Wigilii Bożego Narodzenia, jednocześnie rocznicę śmierci Jakuba, Ebenezer siedzi zajęty w swoim biurze. Pracuje z nim kancelista, który przepisuje listy. W budynku jest bardzo zimno, pali się jedynie niewielki ogień -pomimo chłodu właściciel nie pozwolił zagrzać pomieszczenia. Zbliża się godzina piętnasta i robi się już ciemno, ponieważ cały dzień był mglisty i ponury, a słońce nie wyjrzało nawet na chwilę. Niespodziewanie pojawia się siostrzeniec Scrooge’a, Fred, życząc mu Wesołych Świąt. Starzec odpowiada: ,,Jakie masz prawo do wesołości? Nie jesteś dość biedny”?, na co siostrzeniec dopytuje wuja dlaczego sam jest ponury, skoro jest bogaty. Scrooge odpowiada, że dla niego Święta są czasem płacenia rachunków, kiedy to rok się kończy, a zysk się nie zwiększył. Siostrzeniec namawia wuja do świętowania Bożego Narodzenia, tłumaczy, że nie zysk jest najważniejszy, a otwarte serce. Przypomina, że warto pomyśleć o innych, którzy mają mniej. Zaprasza go na świąteczny obiad, żaląc się, że wuj nigdy go nie odwiedził. Niedawno Fred się ożenił i chciałby, żeby spędzili czas w rodzinnym gronie. Ebenezer nie daje się jednak przekonać, siostrzeniec opuszcza go, życząc kanceliście wesołych Świąt. Zaraz po jego wyjściu, do budynku wchodzą dwaj jegomoście, prosząc o datek dla potrzebujących, jednak tych również Scrooge odprawia, nie wręczając ani grosza. Robi się coraz ciemniej, mgła gęstnieje zasłaniając pobliskie budynki…

O tej porze roku – ciągnął duch – cierpię najboleśniej. Czemu… o, czemu za życia szedłem pośród bliźnich z oczami spuszczonymi w dół i nigdy nie podniosłem, by spojrzeć na ową błogosławioną gwiazdę, która wskazała mędrcom drogę do ubogiej stajenki? Czyż nie dość było w moim mieście ubogich domów, do których zaprowadziłaby mnie ta gwiazda?

Dzień pracy się kończy, Scrooge niechętnie daje dzień wolny swojemu pracownikowi, narzekając przy tym i każąc mu przyjść po świętach wcześnie do pracy. Ebenezer je obiad w gospodzie, po czym udaje się do apartamentu, który kiedyś należał do Marley’a. Budynek jest ponury i opuszczony, Scrooge mieszka w nim sam. Pozostałe pokoje służą jako biura. Ebenezer, jak zwykle podchodzi do drzwi, aby je otworzyć, lecz ku swemu zdziwieniu zauważa, że kołatka przybrała nagle kształt głowy Marleya. Po chwili dziwne zjawisko znika, ale strach mrozi bohaterowi krew w żyłach. Podnosi klucz, który wypadł mu z ręki, przekręca zamek i wchodzi do środka. Oświetlając ogromne wnętrze świeczką sprawdza pokoje, czy nie ma w nich czegoś dziwnego. Następnie udaje się do sypialni, dla pewności zamykając drzwi i dwa razy przekręcając klucz w zamku. Siada w fotelu przy kominku aby się rozgrzać. To jednak dopiero początek przerażających rzeczy, jakie czekają go tej nocy. Dawno nie używany dzwonek zaczyna dzwonić, a wraz z nim rozbrzmiewają inne znajdujące się w domu, by po chwili nagle ucichnąć. Rozlega się dźwięk ciągnących się po podłodze łańcuchów, dźwięk zbliża się do pokoju. Zamknięcie zamka nie pomogło, bo przez drzwi bez trudu przedziera się duch. Przed Scrooge’em staje duch Marleya. Łańcuch, którym był skuty, tworzyły skrzynie na pieniądze. Ebenezer nie może uwierzyć, że duch jest prawdziwy, próbuje znaleźć jakieś racjonalne wyjaśnienie. Tłumaczy, że zapewne przez dolegliwości żołądkowe ma halucynacje. Duch na potwierdzenie swej prawdziwości, wydaje przerażający okrzyk. Scrooge przerażony klęka na kolana przed duchem i pyta o powód nawiedzenia, zapewniając, że wierzy w to, co widzi. Duch mówi o swojej ziemskiej tułaczce, o łańcuchach, które sam wykuł sobie za życia, a które po śmierci musi dźwigać… Tak zaczyna się noc nawiedzania bohatera przez duchy, z których każdy opowiada mu swoją historię życia na ziemi oraz to, co się stało po śmierci.

Jest wiele spraw na świecie, na których się zyskuje, chociaż nie przynoszą dochodu. Takie jest właśnie Boże Narodzenie […]. Czuję głęboki szacunek do tego święta ze względu na jego niezwykłość i uroczysty charakter, ale nawet gdyby nie było tak ważne, zawsze myślałbym o nim jako o czasie miłości, dobra, wybaczenia i szczęścia. Jest to bowiem jedyny dzień w roku, kiedy ludzie otwierają swe na co dzień zamknięte serca i rozumieją, że wszyscy jesteśmy towarzyszami tej samej wędrówki, która zakończy się w grobie…

Książka jest piękną opowieścią o wartościach. Przedstawia człowieka bogatego, lecz zachłannego, ponurego, który poświecił wszystko dla majątku. Nie posiadał przyjaciół, wybrał gromadzenie majątku zamiast miłości do kobiety. Zapomniał co to jest dobroć i jak obdarowywać nią innych. Dickens rysuje nam obraz społeczeństwa żyjącego w tamtych czasach, pokazując jego wady. To opowieść o samotności.

Główny bohater nie jest jednak bezduszny bez powodu. Poznajemy jego dzieciństwo, drogę jaką musiał przejść, przeżycia, sytuacje, zachowanie innych ludzi wobec niego, to wszystko spowodowało, że stał się takim właśnie człowiekiem. Czy duchy zdołają wpłynąć na jego życie, czy jednak będzie uparcie obstawiał przy swoim? Jak potoczą się jego losy i czy dostrzeże, że bycie dobrym jest bardziej opłacalne, niż dobro materialne?

Opowieść jest osadzona w XIX wieku, gdzie istniał wyraźny podział  klasowy społeczeństwa. Jednak nadal pozostaje bardzo współczesna. Iluż to Scrooge’ów chodzi dzisiejszymi ulicami, nie rozglądając się dookoła, żyjąc w pośpiechu, nie dostrzegając potrzebującego człowieka? Ciągle w pogoni za gromadzeniem majątku. Czasem akcji są Święta Bożego Narodzenia, okres radości, który sprawia, że ludzie częściej dzielą się z innymi. Warto jednak pamiętać o innych przez cały rok…