Trylogia „Igrzyska śmierci” Suzanne Collins opowiada o państwie Panem, z perspektywy głównych bohaterów. W Panem, podzielonym na dwanaście dystryktów, każdego roku organizowane są „Głodowe Igrzyska”. Mają one przypominać mieszkańcom okrucieństwa wojny sprzed kilkudziesięciu lat, zniechęcać do buntu, ale i zapewnić „rozrywkę”. Każdego roku jeden chłopiec i jedna dziewczyna między 12 a 18 rokiem życia, zostają wylosowani do udziału w Igrzyskach, aby walczyć na śmierć i życie. Tylko jedna osoba może przeżyć.
– Chcę umrzeć taki, jaki jestem naprawdę. Nie jestem pewien, czy rozumiesz, o co mi chodzi (…).
– Chcesz przez to powiedzieć, że nikogo nie zabijesz? – zdumiewam się.
– Nie, gdy przyjdzie co do czego, na pewno będę zabijał jak wszyscy. Nie odejdę bez walki. Po prostu usiłuję znaleźć sposób na to, że jestem kimś więcej niż zaledwie pionkiem w ich igrzyskach.
– Ale nie jesteś kimś więcej. Nikt z nas nie jest. Na tym polegają igrzyska. („Igrzyska śmierci”, S. Collins)
Główną bohaterką jest Katniss Everdeen, dziewczyna z dwunastego dystryktu, która trafia na arenę, zgłaszając się na „ochotnika” za młodszą siostrę Prim. Czy uda jej się przeżyć? Czy okaże się tylko pionkiem w tych Igrzyskach, czy może będzie kimś więcej?
Suzanne Collins stworzyła książkę inną niż wszystkie, która na długo zapada w pamięć. Wartka fabuła, wciąga już od pierwszych stron. Bardzo dobrze wykreowany, okrutny, model państwa, podzielonego klasowo: pierwszy dystrykt jest najbogatszy, ostatni dwunasty najbiedniejszy.
Bohaterowie są zróżnicowani, ciekawi, ukształtowani przez odmienne pochodzenie.
Głodowe igrzyska są sensacją, zrobiono z nich show, który jest transmitowany i oglądany w całym państwie. Mentorzy przydzieleni uczestnikom mają pomóc im przetrwać. Bogaci sponsorzy mogą nawet nagradzać ulubieńców, przesyłając im na arenę rzeczy potrzebne do przetrwania. Każdy z uczestników ma własny sposób na zyskanie przychylności widzów. Pokazanie siły, determinacji, sprytu może ich do siebie przekonać, może zrobić to też… nieszczęśliwa miłość dwojga kochanków z tego samego dystryktu? Kto zatraci siebie w stawce o życie, gdzie zaciera się granica pomiędzy prawdą a fałszem. Kto zostanie zwycięzcą w Głodowych Igrzyskach?
Kiedy trafisz na arenę (…) Wtedy pamiętaj, kto jest twoim prawdziwym wrogiem. („W pierścieniu ognia”, S. Collins)
„W pierścieniu ognia” oraz „Kosogłos” są kontynuacją „ Igrzysk śmierci”. Trzymające poziom pierwszej części z zaskakującym zakończeniem.
Potrzeba mi wiosennego mniszka, jaskrawożółtego kwiatu, który symbolizuje odrodzenie i nie oznacza zniszczenia. Oczekuję zapowiedzi, że życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to, jak poważne ponieśliśmy straty. Chcę wiedzieć, że znowu może być dobrze.(„Kosogłos”, S. Collins)
BALLADA PTAKÓW I WĘŻY
Po prawie jedenastu latach Suzanne Collins wraca do świata, który stworzyła w trylogii Igrzyska Śmierci. Spodziewacie się kontynuacji? Nic bardziej mylnego! „Ballada ptaków i węży” to prequel, opowiada historię… Snowa!
AMBICJA GO NAPĘDZA.
RYWALIZACJA GO MOTYWUJE.
WŁADZA JEDNAK MA SWOJĄ CENĘ.
Rozpoczynają się dziesiąte Głodowe Igrzyska. Kapitol po raz pierwszy przydziela każdemu z uczestników mentora. Osiemnastoletni Coriolanus Snow zostaje jednym z nich. Od tego, jak wypadnie podczas tego zadania, zależy jego niepewna przyszłość. Los jednak zdaje się drwić z niego. Zostaje mu przydzielona dziewczyna z dwunastego dystryktu – najbiedniejszego. Ludzie tam są zepchnięci na margines, uważani za gorszych od pozostałych. Losy tych dwojga splatają się jednak nierozerwalnie. Każdy chce wygrać coś dla siebie. Coriolanus karierę i sławę, Lucy Gray Bird życie.
Przedstawienie trwa, dopóki kosogłos nie zaśpiewa.
Książka jest zaskoczeniem, autorka rozwinęła się przez te lata. Powieść bardzo przemyślana, wielowątkowa. Dostajemy tutaj odpowiedzi na niewyjaśnione w trylogia pytania. Historia pokazuje Panem 64 lata wcześniej, to jak wyglądały początki Głodowych Igrzysk, które nie są aż tak popularne, prawie nikt ich nie ogląda, są stopniowo ulepszane. Poznajemy również świat przed wojną, a także to jak ludzie radzili sobie podczas jej trwania, jak zmieniła ich świat. Głównym bohaterem jest osiemnastoletni Coriolanus Snow, którego życie wcale nie wygląda kolorowo. Na uznanie zasługują też pozostali bohaterowie ich historia i poglądy na otaczający ich system, świetnie wykreowani.
Uważam, że każdy człowiek ma w sobie wrodzone dobro. Wie, kiedy przekracza granicę i staje się zły. To właśnie próba pozostania po właściwej stronie tej granicy stanowi prawdziwe życiowe wyzwanie.
Książka jest dobra zarówno dla osób, które przeczytały trylogię, jak również dla tych, którzy nie znają Panem. Pierwsi znajdą w niej odpowiedzi na niewyjaśnione wątki, będą mogli zupełnie inaczej spojrzeć na postać Snowa. Zobaczą wszystko z jego perspektywy, znając zakończenie jego losów. Dla tych drugich będzie początkiem przygody z fantastycznym światem wykreowanym przez Suzanne Collins.