Sufrażystki i Sufrażetki. Walka o równość – David Roberts

Sufrażystki i Sufrażetki. Walka o równość – David Roberts

Dziś 8 marca Dzień Kobiet. Święto bardzo dobrze znane, ale czy zastanawialiście się kiedyś jaka jest jego historia i dlaczego to właśnie kobiety mają swoje święto? Obecnie ósmego marca panie obdarowywane są kwiatami i upominkami, jednak to święto ma niezwykłą historię. David Roberts w swojej książce Sufrażystki i Sufrażetki. Walka o wolność opowiada o kobietach z ruchu sufrażystek i sufrażetek w Wielkiej Brytanii. Kim są tytułowe sufrażystki i sufrażetki? O co walczyły? Tego czytelnik dowie się z tej przepięknie ilustrowanej pozycji. Dzięki przyjemnej bogatej oprawie graficznej odbiorcami mogą być dzieci, młodzież, ale także dorośli wyniosą z niej mnóstwo ciekawych informacji.

Kiedyś życie kobiet znacznie różniło się od dzisiejszego, nie posiadały one aż tylu przywilejów i praw. Nie mogły uczęszczać do szkół, studiować, wykonywać większości zawodów. Nie były traktowane na równi z mężczyznami, a także nie miały prawa do głosowania w wyborach, nie mogły decydować o losach swojego kraju. Kobiety były uważane za słabe i mniej inteligentne od mężczyzn. Uważano je za niezdolne do podejmowania ważnych decyzji. Nie mogły decydować o swoim życiu, a co dopiero pełnić jakąś rolę w rządzeniu państwem. Dziewczynki nie otrzymywały takiej samej edukacji jak chłopcy. W połowie XIX wieku, tylko te wywodzące się z bogatych rodów, mogły uczyć się pod okiem guwernantki lub uczęszczać do prywatnej szkoły. Dopiero w roku 1870 ustanowiono bezpłatną edukację szkolną (studia w 1880 r.).

Ludzie z klas niższych nie mieli łatwego życia. Większość pracowała w gospodarstwach, jako służący, robotnicy w kopalniach i fabrykach. Pensje kobiet były znacznie niższe niż od tych męskich, chociaż pracowały równie ciężko. Dodatkowo po pracy musiały zająć się domem i dziećmi. Kobiety nie dziedziczyły majątku. Wszystko należało do ojca, a po jego śmierci przechodziło na syna (jeżeli w rodzinie były tylko córki, dom przejmował następny męski krewny w linii rodu np. kuzyn lub mąż najstarszej siostry). Po ślubie kobieta stawała się własnością męża, składając przysięgę małżeńską obiecywała mu posłuszeństwo (w formułce małżeńskiej mąż nie przysięgał posłuszeństwa). Co więcej do roku 1839 kobiety nie posiadały żadnych praw wobec swoich dzieci. Jeżeli małżeństwo się rozpadło to ojciec miał prawo do opieki nad dziećmi, mógł również zabronić im widywania się z matką. Przepisy te zniesiono pod koniec XIX wieku. Jednak prawo do udziału w wyborach było dalej niedostępne dla kobiet. Mężczyźni uważali, że nie powinny głosować, co więcej myślała tak też większość kobiet! Aż do roku 1901 kiedy powstały ruchy sufrażystek.

Historia prawa do głosu sięga aż średniowiecza. Krajem rządził wtedy król i to on podejmował wszystkie decyzje. Jednak lud, płacący podatki, również chciał o sobie zadecydować. Tak powstał Parlament, do którego należało kilka osób z arystokracji. Jednak większość obywateli Wielkiej Brytanii to byli zwykli robotnicy. Z czasem coraz większej grupie mężczyzn przyznawano prawo do decydowania o kraju. Nadal jednak całkowicie wykluczano kobiety. Pierwszą kobietą, która złożyła petycję do rządu była Mary Smith, uważała, że skoro kobiety płacą podatki powinny mieć prawo wyboru rządzących.

Zaczęły powstawać pierwsze grupy sufrażystek. Słowo sufrażystka (suffragist) pochodzi od angielskiego suffrage i oznacza prawo wyborcze. Wśród osób popierających kobiety byli również mężczyźni. John Stuart Mill jako pierwszy polityk wzywał rząd do przyznania praw wyborczych kobietom. Był również filozofem, wierzył w wolność jednostki. Wsparcie okazywał również aktywista Victor Duval, mąż Uny Dugdale, która była sufrażystką. Hugh Franklin mąż Elsie Duval (siostry Victora) wspierał kobiety więziony i przymusowo karmiony aż sto czternaście razy! Pierwsze grupy sufrażystek, później połączone w jedną organizację NUWSS (do których należeli również mężczyźni) próbowały zmienić prawo pokojowo. Nie przybliżały się one jednak do celu. W roku 1903 w pewnym domu w Manchesterze za sprawą Emmeline Pankhurst, jej córki oraz grupy kobiet, utworzono kolejną organizację Womens Social and Political Union (WSPU). Mogły należeć do niej tylko kobiety, mężczyźni mogli je jedynie wspierać, a robił to np. Frederick Patrick Lawrence mąż Emmeline (z domu Pethick). Po ślubie para, aby pokazać równość w związku połączyła swoje nazwiska tworząc jedno Pethick-Lawrence. Sprzeciwiając się tym samym poglądowi, że żona jest własnością męża. Współpracowali w tworzeniu gazety Votes for women, rozpowszechniającej ruch, informującej o demonstracjach, przedstawiającej cel walki o prawa wyborcze. Organizacja szybko się rozrosła, a Emmeline Pankhurst stała na jej czele.

Emmeline Pankhurst wychowywała się w domu, w którym rodzice wspierali prawa kobiet. Matka zabierała nawet małą Emmeline na zebrania sufrażystek. Pomimo tych poglądów, dziewczynka nie mogła pobierać takiej samej edukacji jak jej brat. Podczas gdy on kształcił się z matematyki, dowiadywał się jak prowadzić interesy, ona uczyła się prowadzenie domu. Kiedyś podsłuchała jak jej ojciec mówi do matki, że szkoda, że Emmeline nie urodziła się chłopcem. Ona jednak chciała być kobietą – równą mężczyznom. Duch walki był więc w niej od zawsze. Po ślubie udzielała wsparcia robotnicom pracującym w fabryce zapałek. Warunki były tam ciężkie i niesprawiedliwe. Kobiety pracowały po 14 godzin dziennie, nie mogąc nawet bez pozwolenia wyjść do toalety. Otrzymywały niską wypłatę, a szkodliwy fosfor, którego używano do produkcji zapałek, powodował chorobę, objawiającą się gniciem kości. Artykuł o ich trudnej pracy ukazał się w gazecie. Dyrektorzy fabryki zmusili robotnice, aby podpisały deklarację, że warunki pracy są bardzo dobre. Niektóre z kobiet odmówiły, czego skutkiem były zwolnienia. Wybuchł strajk, w którym brało udział tysiąc czterysta kobiet. Po trzech tygodniach protestu wywalczyły swoje prawa i wróciły do pracy. Wydarzenie to było znaczące dla Emmeline, uwierzyła, że zmiany są możliwe. W ruchu sufrażystek nastąpił przełom, kobiety nie chciały już ubiegać się o prawo do głosu w sposób pokojowy.

W 1905 roku w Anglii rozpoczęła się kampania wyborcza. W Manchesterze odbyło się przemówienie ministra Edwarda Grey’a na którym obywatele mogli zadawać pytania. Christabel Pankhurst wraz z Annie Kenney były tam obecne. Annie skierowała pytanie do ministra: czy jego partia przyzna prawo do głosowania kobietom? W tym czasie Christabel wyciągnęła transparent z napisem „Votes for Women” (Głosy dla kobiet – slogan ten był później używany na całym świecie). Zignorowano je jednak, lecz panie coraz głośniej wykrzykiwały pytanie. Skończyło się to aresztowaniem, mogły wybrać więzienie lub grzywnę. Obie wybrały więzienie. Ich czyn trafił do gazet, spotkał się z oburzeniem oraz krytyką policji. Kobiety zaczęły coraz częściej zakłócać wiece wyborcze. Ponadto pukały do drzwi siedziby rządu przy Downing Street 10, wskakiwały na samochód premiera, przykuwały się łańcuchem do ogrodzeń budynków rządowych, również do Pałacu Buckingham. W roku 1909 Daisy Solomon i Elspeth McClelland wysłały się pocztą do premiera (możliwa była wtedy „przesyłka” osób). Zapłaciły posłańcowi, aby dostarczył je do premiera. Kamerdyner premiera odmówił jednak odbioru przesyłki. Wydarzenie zostało sfotografowane przez dziennikarzy i trafiło do gazet. Wywołało skandal, takie zachowanie nie przystoi przecież damom. Nawet niektóre stowarzyszenia sufrażystek były oburzone, chciały działać pokojowo oraz zgodnie z prawem. Jednak kobiety nie zamierzały się cofnąć. Zaczęły przemawiać publicznie do robotników, którzy kończyli pracę, do ludzi w parkach, na rynku miasta stojąc na krzesłach. Na murach wypisywały godzinę, rysowały strzałki nakierowujące na miejsce przemówienia. Dziennikarze z chęcią zapisywali ich słowa, które potem trafiały do gazet. Działania te były wykpiwane, a kobiety często były obrzucane zgniłymi jajkami, rybami. One jednak zakładały przeciwdeszczowy płaszcz i mówiły dalej, nawet jeśli wykrzykiwano, że mają wrócić do domu i dzieci. Wiele osób (z różnych klas społecznych) dołączyło do walczących. Kobiety z niższych warstw opowiadały tym wyżej postawionym, jak wyglądają ich warunki pracy. Zaczęły domagać się nie tylko prawa do głosowania, lecz poprawy życia we wszystkich dziedzinach.

W 1906 roku, aby rozdzielić sufrażystki działające pokojowo, od tych łamiących prawo, te drugie nazwano sufrażetkami (ang. suffragette). Dodawanie do słów angielskich końcówki -ette było modne jako określenie rzeczy mniej znaczącymi, gorszymi np. małą kuchnię (kitchen) nazywano kitchette. Nazwanie sufrażystek sufrażetkami miało oznaczać coś co nie ma większego znaczenia, jest małe i głupiutkie. Jednak kobiety nie przejęły się tym, mówiły: „Sufrażystki tylko chcą głosu, a my sufrażetki, zamierzamy go zdobyć”. Obie grupy chciały wywalczyć prawo głosu, tylko innymi metodami. Dziewiątego lutego 1907r. NUWSS zorganizowało zgodny z prawem pochód, utworzono transparenty z hasłami „Porażka jest niemożliwa”, „Postępuj słusznie i wytrwaj”, kobiety chciały pokazać, że można w sposób dostojny, pokojowy zaprotestować. Ponad trzy tysiące kobiet miało przejść trzy kilometrową trasę. Pogoda jednak nie sprzyjała temu wydarzeniu, padał deszcz i zrobiło się straszne błoto. Sufrażystki brnęły jednak dalej w błocie. W przemarszu uczestniczyły kobiety z wszystkich warstw społecznych, z całego kraju połączone jednym celem. WSPU nie zostało zaproszone, jednak niektóre z nich przyłączyły się do pochodu. Marsz nazywano potem „błotnym marszem”.

Działania te nadal nie przynosiły większych efektów, były wykpiwane, uważano, że rolą kobiet jest zajmowanie się domem i dziećmi, jak w starym powiedzeniu: „Kot, kobieta i komin nie powinny nigdy opuszczać domu”. Nawet niektóre z kobiet nie popierały tej walki. Uważały, że chcą zajmować się domem, a to mąż powinien podejmować decyzje. W roku 1910 powstała grupa Antis, sprzeciwiająca się dopuszczeniu kobiet do głosowania, zebrała trzydzieści tysięcy podpisów popierających ich zdanie. Zaskakujące jest to, że z 42 000 osób, które liczyła grupa 20% byli to mężczyźni, większość stanowiły kobiety. Jednak niektórzy z członków grupy zmienili zdanie. Do Antis należeli m. in.: Królowa Wiktoria, uważała, że protest kobiet to „zdrożne szaleństwo”. Córka królowej Luiza uczestniczyła w spotkaniach popierających prawa kobiet, lecz nie mogła publicznie ich wesprzeć. Winston Churchill również nie popierał sufrażetek i odpowiadał za represje wobec nich. Jego zdaniem to mężowie, bracia i ojcowie należycie reprezentują kobiety. Zmienił jednak zdanie, a w roku 1918 głosował za prawem wyborczym dla kobiet.

Sufrażetki pomimo sprzeciwu nie zamierzały się poddać. 30 czerwca 1908 roku Mary Leigh oraz Edith New kamieniami wybiły szybę w siedzibie rządu przy Downing Street 10. Oczywiście akcje tego typu często kończyły się więzieniem. Na początku XX wieku więzienia nie były przyjemnymi miejscami, zimą było bardzo mroźno, wiał wiatr, a latem było okropnie gorąco. Więźniowie spali na twardych deskach, myli się w lodowatej wodzie. Sufrażetki jednak mając do wyboru grzywnę albo więzienie wybierały areszt, ku zgorszeniu obywateli. Dzięki temu mówiło się o nich jeszcze głośniej. W roku 1909 Marion Wallace-Dunlop została skazana na trzy miesiące więzienia, za namalowanie hasła na murze. Postanowiła nie marnować czasu, który odsiadywała i zaprotestować nawet tutaj. Wymyśliła strajk głodowy i odmówiła przyjmowania jedzenia. Próbowano nakłonić ją do zjedzenia czegoś przynosząc dużo lepsze potrawy. Kobieta upierała się jednak przy swoim. W obawie, że umrze z głodu, została wypuszczona po dwudziestu jeden godzinach strajkowania. Wydarzenie to dało początek kolejnym protestom. Władze więzienia były bezradne, kiedy kobiety słabły z głodu po prostu je wypuszczano, z obawy przed ich śmiercią. Król znalazł na nie sposób, nakazał przymusowe karmienie. Kobietę odmawiającą jedzenia przytrzymywano, często też wiązano do krzesła, za pomocą lejka i rurki wkładanej do ust (lub nosa) wmuszano w nią jedzenie. Czasem jedzenie dostawało się do płuc powodując choroby.

Rząd był jednak nieugięty. Projekt nowej ustawy był co roku czytany i omawiany w Parlamencie. Początkowo podczas obrad rozmawiano na całkowicie inne tematy np. o nowych wynalazkach, które się pojawiały. Projekt za każdym razem odkładano lub odrzucano. Do 1908 roku pojawiały się głosy za przyznaniem prawa wyborczego dla kobiet, jednak rozważano czy przyznać je wszystkim klasom. W 1910 powstał projekt, który miał przyznawać prawo wyborcze tylko najbogatszym z nich. Niektórzy głosowali przeciw, ponieważ nie obejmował on klasy robotniczej, kolejni bali się, że gdy kobiety otrzymają prawo głosu nie będą popierać ich partii i też głosowali na nie. Jednak projekt dawał nadzieję, że może chociaż część kobiet otrzyma prawo do głosu. Emmeline Pankhurst uważała, że byłby to przełom w ich działaniu i krok, który mógłby dać nadzieję dla kolejnych kobiet. Nastąpił rozejm pomiędzy rządem a WSPU. Możliwość zmiany wisiała w powietrzu. Jednak premier Asquith w ostatniej chwili odrzucił projekt. Wściekłe sufrażetki w piątek 18 listopada 1910 roku w ramach protestu przemaszerowały pod Parlament żądając rozmowy z Asquithem. Kobiety wiedziały, że jeżeli utworzą duży pochód zostaną aresztowane, przemieszczały się więc małymi grupami. Na czele jednej z nich stała Emmeline Pankhurst. Winston Churchill kazał władzom utrzymać kobiety z dala od Parlamentu, ale tak by żadnej nie aresztowano. Dodatkowo w Westminsterze zebrał się tłum gapiów, którzy chcieli zobaczyć całe wydarzenie. Grupa Emmeline dotarła do wejścia Izby Gmin i domagała się widzenia z premierem. Kolejne sufrażetki chciały przedrzeć się przez tłum i dołączyć do przywódczyni. Ludzie zaczęli wyśmiewać kobiety, wyrywać im transparenty. Policja starała się je powstrzymać, jednak zrobiło się straszne zamieszanie. Przez sześć godzin trwała walka, kobiety bito, popychano, kopano, ciągnięto po ulicy. Niektórym policjantom zrzucono hełmy, kobiety były tratowane przez konie lub pchnięte pod samochód. Jeden z policjantów uderzał o ziemię kobietę, aż ta przestała się szarpać. Policja obeszła się z kobietami brutalnie, w końcu i tak aresztowano ponad sto kobiet i czterech mężczyzn. Wypuszczono ich następnego dnia, bez postawienia zarzutów. Wydarzenie przeszło do historii jako Czarny Piątek. Prasa opowiedziała się za sufrażetkami. Pierwsza strona jednej z gazet przedstawiała zdjęcie nieprzytomnej, leżącej na ziemi kobiety była to Ada Wright. Rząd oraz Churchill zostali skrytykowani za brutalność policji. Mnóstwo kobiet złożyło skargę pokazując obrażenia jakie poniosły tamtego dnia.

W roku 1911 sufrażetki próbowały wymyślać coraz to nowe sposoby na przykucie uwagi. Zaczęły podpalać, wlewać żrący kwas do skrzynek na listy. Emmeline Pankhurst podczas jednego z przemówień oznajmiła, że przyzwala na walkę w jakikolwiek sposób, aby tylko rząd przyznał im prawa wyborcze. Tak więc w roku 1911 wybijanie szyb nie było już tylko pojedynczym incydentem. W roku 1912 Ethel Smyth skomponowała hymn, który wzywał do bitwy. Muzyka była jej pasją, jednak ojciec zabronił dziewczynie komponowania, ona jednak uczyła się dalej gry, pisała utwory, które stały się później znane na całym świecie. Coraz to nowe pomysły na łamanie prawa nie podobały się sufrażystkom. W 1913 roku kobiety i niewielka grupa mężczyzn z wszystkich zakątków Anglii i Walii przemaszerowały aż do Hyde Parku. Po drodze rozdawały ulotki, zachęcające do poparcia. W przyjaznej atmosferze rozmawiały z napotkanymi ludźmi, którzy wychodzili, aby się z nimi zobaczyć, dzieci wręczały im kwiatki. 26 lipca dotarły do Hyde Parku, zmęczone marszem trwającym tygodnie, zakurzone lecz w pogodnych nastrojach. Po tym wydarzeniu mnóstwo osób dołączyło do organizacji. Pokazały, że również pokojowymi działaniami można coś osiągnąć.

Odwaga rodzi odwagę… –  Millicent Garrett Fawcett

Emily Davison była jedną z najbardziej gorliwych sufrażetek, nie bała się ryzykować. Porzuciła nawet pracę nauczycielki, aby całkowicie poświęcić się dla sprawy. Podpalała, wybijała szyby, była wielokrotnie więziona, również strajkowała nie jedząc, była więc przymusowo karmiona. Ale jej walka na tym się nie skończyła – rzuciła się ze schodów więzienia, żeby zwrócić uwagę strajkujących. Nie bała się zrobić sobie krzywdę. Czwartego czerwca 1913 roku odbywały się wyścigi konne w Epsom, jedne z najważniejszych zawodów, na których zbierała się masa ludzi. Emily również pojawiła się na tym wydarzeniu. Ulokowała się na samym przodzie. W kieszeni trzymała flagi i szal z hasłem „Głosy dla kobiet” w barwach sufrażetek. Kiedy rozpędzone konie zbliżały się do zakrętu Emily przeszła pod barierkami i zatrzymała się na środku. Jej celem był wierzchowiec należący do króla Jerzego V. W rękach rozłożyła transparent, rozpędzony koń stratował kobietę. Dżokej Herbert Jones nie odniósł obrażeń, za to Emily miała pęknięta czaszkę, a cztery dni później zmarła. Wyścig był filmowany, o czym Emily wiedziała. Wydarzenie było przez cały dzień pokazywane w kinach całego kraju. Pogrzeb Emily Davison przemienił się w ogromny pochód kobiet ubranych w biel i fiolet, barwy sufrażetek, mnóstwo osób chciało oddać jej hołd. Pogrzeb był filmowany i wyświetlany w kinach.

Oprócz kobiet z wyższych sfer do sufrażetek i sufrażystek należały również robotnice, oraz kobiety z biedniejszych warstw. Pomimo pracy i obowiązków, znalazły czas na uczestnictwo w akcjach organizacji, domagając się lepszego życia. Czasami poświęcały jedyny wolny dzień w tygodniu, aby uczestniczyć w protestach. Dużo ryzykowały, gdyby doszło do starcia z policją mogły stracić pracę, skutkiem czego zostałyby pozbawione środków do życia. Często robotnice były jedynymi żywicielami rodziny. Aresztowane nie miały pieniędzy na zapłacenie grzywny, więc trafiały do więzienia. Na początku XX wieku 30 000 kobiet pracujących w fabrykach tekstylnych podpisało petycję żądając lepszej płacy oraz poprawy warunków w zakładach.

W roku 1914 wojna zatrzymała protesty kobiet. Wraz z powoływaniem mężczyzn do wojska zabrakło pracowników, kobiety były chętne podjąć się nowych prac. Rząd zaczął pochwalać ten pomysł. Król namówił władze, aby Emmeline Pankhurst spróbowała zachęcić kobiety. Otrzymała 200 funtów, aby 17 lipca 1915 roku zorganizowała marsz kobiet. Ustawiono punkty poborowe, gdzie mogły zgłosić się chętne do podjęcia pracy. Minister ds. amunicji ogłosił, że potrzebni są pracownicy do fabryk broni. Zainteresowanych było mnóstwo, kobiety cieszyły się, że mogą pomóc. Prawie milion z nich zatrudniono w fabrykach broni. Pracowały m.in. przy produkcji bomb. Było to bardzo ryzykowne zajęcie, groziło wybuchem, a także zatruciem szkodliwymi chemikaliami. Z powodu braku mężczyzn, którzy walczyli na froncie, kobiety miały o wiele większy wybór pracy, za znacznie lepsze wynagrodzenie. Po raz pierwszy mogły wykonywać zawody takie jak np. strażaczki, policjantki, kasjerki, bagażowe, stolarki, konduktorki, a nawet lekarki i kominiarki. Były zatrudniane jako kierowcy, uważano nawet, że jeżdżą dużo ostrożniej przez co prawie bezwypadkowo. Potrafiły nawet naprawić samochód, pracowały jako spawaczki, inżynierki, mechaniczki. W roku 1917 wiele kobiet zostało zatrudnionych jako rolniczki, aby zaopatrzyć walczących w żywność. Służyły również jako pielęgniarki, także poza krajem oraz na polach walki. Podczas wojny kobiety pokazały, że są równe mężczyznom i potrafią wykonywać każdy zawód.

Szóstego lutego 1918 roku kobiety w końcu otrzymały prawo wyborcze. Było ono jednak ograniczone. Aby zagłosować kobieta musiała mieć ukończone 30 lat, posiadać dom lub być żoną właściciela domu. Głosować mogły również kobiety, które ukończyły uniwersytet lub wynajmowały mieszkanie. Rząd obawiał się, że po wojnie sufrażetki jeszcze zacieklej będą domagać się prawa do głosu. Ponadto żołnierze przebywający poza domem nie mogli głosować (aby oddać głos musieli mieszkać pod stałym adresem przez ponad dwanaście miesięcy). Również mężczyźni z klasy robotniczej, nie posiadający nieruchomości, nie mieli prawa głosu. Było to niesprawiedliwe ponieważ żołnierze walczący o kraj nie mogli o nim decydować. Powstała kampania sprzeciwiająca się temu prawu z hasłem: ,,Głos dla bohaterów”, sufrażetki dodawały: „Głos również dla bohaterek”. Wojna skończyła się 11 listopada 1918 roku. Tego samego roku, 14 grudnia, część kobiet pierwszy raz mogła zagłosować. Jednak całkowite prawo do głosu wszystkim kobietom przyznano po dziesięcioletniej kampanii. W roku 1928 zmarła Emmeline Pankhurst, a kilka tygodni później uchwalono prawo do głosu dla wszystkich kobiet, które ukończyły dwudziesty rok życia (mężczyźni mogli głosować w wieku 21 lat, a ci którzy służyli w armii w wieku 19 lat). Dopiero w roku 1969 obniżono wiek głosowania dla wszystkich do 18 roku życia. 21 listopada 1918 roku kobiety mogły również kandydować do parlamentu, rok później 23 grudnia 1919 roku mogły podejmować pracę na różnych stanowiskach, które wcześniej były nieosiągalne. Kobiety otrzymywały więc coraz poważniejsze stanowiska, nawet w parlamencie. W roku 1929 kobiety, które ukończyły 21 lat, poszły po raz pierwszy zagłosować w wyborach.

W walce o prawa wyborcze brały udział kobiety z całego świata, np. Sojourner Truth (1797-1883) amerykańska czarnoskóra niewolnica, pragnąca wyzwolenia. Jej pierwszy właściciel obiecywał jej wyzwolenie, lecz nie zamierzał tego zrobić. Uciekła więc wraz z córką do rodziny, która popierała zniesienie niewolnictwa i za ich sprawą otrzymała wolność. Kiedy dowiedziała się, że jej syn został nielegalnie sprzedany, wniosła sprawę do sądu i wygrała. Prowadziła kampanię na rzecz głosu dla kobiet. Uważała, że każdy jest równy niezależnie od koloru skóry i płci. Prawa wyborcze w Ameryce kobiety otrzymały dopiero w 1920 roku. Lin Zongsu (1878 – 1944) utworzyła Sojusz Towarzyszek w Chinach. Prowadziła gazetę ,,Czas kobiet” namawiając w niej do walki.

W Polsce kobiety otrzymały prawo wyborcze 28 listopada 1918 roku, dekret o prawach wyborczych podpisał Józef Piłsudski.

Pierwszy dzień kobiet obchodzono 28 lutego. Skąd więc data 8 marca?

8 marca 1908 roku w Nowym Jorku robotnice fabryki tekstylnej wyszły na ulice, aby strajkować. Sprzeciwiały się złym warunkom pracy oraz niskim zarobkom, chciały również otrzymać prawa wyborcze. Jednak wydarzenie to zakończyło się tragicznie. Właściciel zamknął fabrykę, a w niej protestujące kobiety. Wybuchł pożar i wszystkie kobiety zginęły. Rok później obchodzono rocznicę tego wydarzenia. Ustanowiono w większości krajów datę 8 marca Dniem Kobiet, na pamiątkę tego tragicznego wydarzenia. W Polsce po II wojnie światowej święto kobiet stało się bardziej popularne. Czasy PRL zmieniły zupełnie znaczenie tego dnia, kobiety obdarowywano wtedy podarkami np. tulipanami, goździkami, czekoladkami czy paczką rajstop. Niektóre z tych rzeczy ciężko było dostać na co dzień, więc były towarem niemal luksusowym. W taki sposób Dzień Kobiet obchodzony jest do dziś. Kobiety otrzymują kwiaty, podarunki.

W różnych krajach Dzień Kobiet świętowany jest inaczej. W Wielkiej Brytanii obchodzony jest 10 marca, pań nie obdarowuje się wtedy prezentami. Organizowane są za to liczne wydarzenia (festyny, konferencje, wystawy itp.) upamiętniające wybitne kobiety, które walczyły o prawa wyborcze. Przybliżana jest historia drogi jaką musiały przejść, aby osiągnąć wolność. Włosi zaczynają świętowanie już tydzień wcześniej. Ulice są strojone, wszędzie wiszą plakaty, a kobiety są obdarowywane mimozami symbolizującymi delikatność, ale też siłę, zdolność przystosowania się do trudnych warunków, ponieważ kwiat ten jest w stanie wyrastać w różnych miejscach. Co ciekawe również kobiety obdarowują siebie nawzajem. W Wietnamie święto obchodzone jest aż dwa razy w roku 8 marca i 20 października. Niestety nie wszędzie jest on świętowany. W Iranie Dzień Kobiet jest zakazany, ponieważ podczas świętowania powstawały zamieszki.

Dzień Kobiet jest bardzo ważnym dniem w historii. Warto poznać historie tego święta, porównać dawne życie kobiet do obecnego oraz to jak walczyły o swoje prawa, z których teraz my możemy korzystać. Warto również pamiętać, że nie wszędzie kobiety są aż tak uprzywilejowane, a ich prawa nadal nie są równe w niektórych krajach.