Gdyby ocean nosił twoje imię Tahereh Mafi

Gdyby ocean nosił twoje imię Tahereh Mafi

Tahereh Mafi stworzyła kolejną powieść, tym razem daleką od fantastyki, jak to miało miejsce w serii „Dotyk Julii”. Autorka jest amerykanką pochodzenia irańskiego. W „Gdyby ocean nosił twoje imię” można doszukać się wątków autobiograficznych. Nie jest to biografia, historia jak i postacie są wymyślone. Jednak autorka ma trochę wspólnego z główną bohaterką, np. również tańczy breakdance (co możemy zobaczyć na filmach Tahereh na jej Instagramie). Również nosi hidżab, także odczucia głównej bohaterki, problemy jakie musi pokonywać każdego dnia, doświadczenie wyobcowania i nienawiści są jej znane. Książka jest ciekawą pozycją na rynku wydawniczym, na którą warto zwrócić uwagę. Przedstawia ważny temat tolerancji, rasizmu.

Nie miało znaczenia, że byłam tak samo wstrząśnięta jak wszyscy; nikt nie wierzył w mój żal. Ludzie, których nigdy wcześniej nie znałam, nagle oskarżali mnie o zabójstwo. Obcy ludzie wrzeszczeli na ulicy, w szkole, w sklepie, na stacji paliw, w restauracji, żebym wracała do domu, z powrotem do Afganistanu, (…) Chciałam im powiedzieć, że mój dom jest przecznicę dalej. Że nigdy nie byłam w Afganistanie. Że tylko raz w życiu widziałam wielbłąda, w czasie wycieczki do Kanady, a wielbłąd był zdecydowanie milszy od ludzi, których poznałam.

Chciałam zwyczajnego nastoletniego koleżeństwa. Chciałam jeść lunch ze znajomymi, więcej niż jednym. Chciałam z kimś wychodzić do kina. Może nawet chciałam udawać, że obchodzą mnie egzaminy. Sama nie wiem. Ale zaczynałam się zastanawiać, czy w ogóle istnieje coś takiego jak normalne nastoletnie doświadczenia.

 

Główną bohaterką powieści jest Shirin, muzułmanka, mieszkająca od urodzenia w Ameryce. Dziewczyna nie ma łatwego życia, jest traktowana jak obca we własnym kraju. Wydarzenia z 11 września dodatkowo pogłębiają falę nienawiści wobec niej. Kiedy sytuacja robi się naprawdę poważna, rodzina przeprowadza się do innego miasta. Poznajemy Shirin, kiedy po raz dwunasty zmienia miejsce zamieszkania. Za każdym razem ma to być nowy początek oraz ucieczka przed prześladowaniem. Dziewczyna jest nieufna, doświadczyła dużo traumatycznych przeżyć, była gnębiona, szykanowana przez innych. Nie próbuje nawet nawiązać kontaktu z rówieśnikami, nie tylko przez ciągłe zmienianie miejsca zamieszkania, ale także przez to, że traktuje wszystkich jako potencjalnych „prześladowców”. Shirin po kolejnej przeprowadzce wie, że na pewno nie zagrzeje tutaj miejsca, nie chce się z nikim przyjaźnić. Już pierwszy dzień w nowej szkole nie napawa optymizmem. Zaczepiają ją uczniowie, ale również nauczyciele. Na lekcji angielskiego wykładowca mówi Shirin, że pomyliła klasy, a lekcje dla osób dopiero uczących się języka odbywają się w innej sali. Bohaterka tłumaczy, że jest Amerykanką, zirytowana zaczyna kłótnię, przez co trafia do dyrektora.

Autorka nie przekoloryzowała swojej postaci, nie zrobiła z niej ofiary, która jest cicha potulna, próbująca jakoś odnaleźć się w społeczeństwie, które jej nie akceptuje. Przeciwnie, czasami mamy ochotę „potrząsnąć” Shirin, ponieważ sytuacji nie poprawia jej podejście do otoczenia – z góry skreśla każdego. Zbudowała wokół siebie mur i nie pozwala się przez niego przebić, nawet jeżeli ktoś próbuje. Uważa, że wszyscy myślą jednakowo, każdy jest wrogo do niej nastawiony. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy poznaje Oceana. Chłopak chce nawiązać z nią kontakt, zaprzyjaźnić się z Shirin. Ona je jednak go odtrąca, nauczona doświadczeniem, że dla niego zadawanie się z muzułmanką może się źle skończyć. Nie potrafi mu zaufać, boi się. Jednak Ocean się nie poddaje, nawiązuje się między nimi relacja. Dziewczyna próbuje spojrzeć na wszystko z jego perspektywy. W bohaterce następuje zmiana. Uświadamia sobie, że pomimo tego iż świat nie jest dla niej przychylny, trzeba się z nim zmierzyć. Spróbować wytłumaczyć innym to co obce, pozornie niebezpieczne i czego nie rozumieją. Osoby różniące się kulturą, religią, wyglądem, kolorem skóry nie od dziś budzą w ludziach strach. Inny zawsze jest wyśmiewany, prześladowany z powodu odmiennych przekonań, gdy wszyscy myślą jednakowo, nie potrafimy (często nawet nie chcemy) zrozumieć tego, że ktoś uważa inaczej. Shirin uczy się przełamywać swój strach i niechęć do ludzi.

Poznajemy również rodzinę Shirin, jej rodziców oraz brata. Odwiedzając ich dom, wcale nie mamy wrażenia odmienności, są rodziną jak każda inna. Wszyscy są w niej równi, otwarci na przyjmowanie gości. Brat bohaterki uczęszcza do tej samej szkoły. Jednak jego sytuacja jest diametralnie różna. Od razu zyskuje sobie sympatię rówieśników, jest otwarty, łatwo nawiązuje kontakt i przyjaźnie. Tworzy nawet zespół tańca breakdance, do którego po namowach dołącza również Shirin. Autorka pokazuje przez to, że kobietom jest znacznie trudniej. Odmienność, która jest atrakcyjna u mężczyzn, nie działa w ten sposób u kobiet.

Nie wierzyłam, że ukrywanie urody kobiety jest w ogóle możliwe. Moim zdaniem kobiety były cudowne bez względu na to, co nosiły, i nikomu nie były winne wyjaśniania swoich wyborów. Różne kobiety czuły się komfortowo w różnych strojach.
Wszystkie były piękne. ”

-Nie jestem odważna – powiedziałam do niej. – Tez cały czas się boję. Ale za każdym razem, gdy myślę o zdjęciu chusty, dociera do mnie, że powodem jest to, jak ludzie mnie traktują, kiedy ją noszę. Bez niej chyba byłoby łatwiej, wiesz? O wiele łatwiej. Moje życie byłoby łatwiejsze bez niej, bo gdybym jej nie nosiła, inni może traktowaliby mnie jak człowieka. – Zerwałam kolejne źdźbło trawy. Porwałam je na strzępy. – Tylko, że to mi się wydaje gównianą motywacją. Wtedy przemocowcy dostają władzę. Gdybym zdjęła chustę, oznaczałoby to, że udało im się wzbudzić we mnie wstyd. Wstyd, że jestem, kim jestem i wierzę w to, w co wierzę. Dlatego, wiesz, po prostu dalej ją noszę.”

 

Wygląd Shirin różni się od innych, nie tylko kolorem skóry. Nosi ona hidżab, zakrywa całkowicie swoje włosy. Jednak nie dlatego, że jest to przymus, nakaz religijny czy wymóg rodziców. Wręcz przeciwnie – rodzina sugeruje jej nawet, że mogłaby go nie nosić, wtedy dopasowałaby się bardziej do innych, nie rzucałaby się tak bardzo w oczy. Jednak Shirin wybiera noszenie hidżabu, uważa swoje włosy za coś osobistego, intymnego, czego nie chce pokazywać innym, nie zamierza wstydzić się tego kim jest. Jest to jej własna decyzja, którą ludzie powinni uszanować, zrozumieć. Tak się jednak nie dzieje. Postawa bohaterki jest godna podziwu. Trwanie przy swoich zasadach, wytyczanie granic, nie łamanie ich pod presją. Często mamy właśnie taki obraz kobiet zasłaniających włosy, że są one do tego zmuszane, jednak nie zawsze jest to prawda. Ciężko nam zrozumieć „obcą” kulturę, obyczaje, czasem prościej postawić niewłaściwy osąd, nie sprawdzając jak jest naprawdę. Książka uczy innego patrzenia na ludzi z odmiennej kultury. Przybliża nam ich dzięki postaci Shirin.

Jak zakończy się ta opowieść, czy Shirin w końcu odnajdzie swoje miejsce na ziemi? Czy rodzina przestanie przenosić się z miejsca na miejsce i osiedli się w końcu na stałe? Czy dziewczyna zburzy mur jaki wokół siebie zbudowała, znajdzie przyjaciół, a może nawet miłość?